To był dość... specyficzny koncert... Ale po kolei. (Tak apropos kolei, to Zbylut niechcący zaparkował samochód na... torach... Zdaje się, że pewien pociąg miał opóźnienie...

Kiedy zjawiliśmy się na miejscu, okazało się, że sprzedały się... dwa bilety. Zresztą to były jedyne bilety jakie się sprzedały (Pozdrawiamy te dwie osoby). Tak, więc jedyne osoby, jakie wpadły na koncert wygrały zaproszenia z radia, albo byli znajomymi zespołu. Wystarczyło ich akurat na tyle, aby obsadzić stoliki...

W każdym razie posadzka bawiła się doskonale... Prawie tak dobrze jak my. Zrobiliśmy sobie drogą próbę i pojechaliśmy do domu.

Wyjaśnienia powyższej sytuacji należy szukać w sposobie promocji tego koncertu... Podobno istnieje ktoś kto widział jakiś plakat. Przynajmniej chodzą takie legendy...